16 / 03 / 2026

Atom za 192 miliardów zł. Dlaczego w energetyce jądrowej czas to najdroższa waluta? 

W energetyce jądrowej najdroższy nie jest beton ani stal. Nawet paliwo nie odgrywa tu głównej roli. Najdroższy jest czas, a dokładniej kapitał, który przez lata pracuje na placu budowy, zanim elektrownia wyprodukuje pierwszą megawatogodzinę energii. Dlatego przy projekcie pierwszej polskiej elektrowni atomowej, wartym ok. 192 mld zł, kluczowe pytanie brzmi nie czy ją zbudować, ale jak dopilnować, aby powstała na czas. Każdy rok opóźnienia oznacza bowiem kolejne miliardy złotych kosztów.   

Budowa elektrowni węglowej trwa średnio około czterech lat, a instalacji wykorzystującej odnawialne źródła energii blisko dwa. W przypadku atomu skala czasowa jest zupełnie inna – kapitał pozostaje zamrożony przez wiele lat przed rozpoczęciem produkcji energii, a więc projekt jest wyjątkowo wrażliwy na koszt finansowania i opóźnienia. Obowiązujący harmonogram wskazuje plan uruchomienia komercyjnej pracy pierwszego bloku elektrowni w Choczewie w 2036 r. Ta różnica w czasie to nie tylko kwestia kalendarza, ale także matematyki finansowej, która w przypadku tak dużych inwestycji bywa bezwzględna. 

Dekada, która kosztuje  

W klasycznych elektrowniach znaczną część kosztów stanowią paliwo i wydatki operacyjne. W atomie dominującą pozycję zajmuje koszt finansowania inwestycji. World Nuclear Association wskazuje, że kapitał odpowiada za co najmniej 60 proc. LCOE (levelized cost of electricity) nowych elektrowni jądrowych, a koszt odsetek i długość budowy są tu zmiennymi krytycznymi.  Oznacza to, że o cenie energii z przyszłej polskiej elektrowni jądrowej w dużej mierze zdecyduje nie technologia reaktora, lecz koszt pozyskania finansowania na jego budowę. 

Przy inwestycji liczonej w dziesiątkach miliardów złotych różnica kilku punktów procentowych może zmienić bardzo dużo. W przypadku elektrowni cieplnych wzrost kosztu kapitału z 3 do 10 proc. podnosi koszt całej inwestycji o około 20-30 proc. W energetyce jądrowej przy ośmio- lub dziesięcioletnim czasie budowy wpływ ten może być jeszcze większy, a finalnie przyczynić się do zwiększenia kosztu uzyskiwanego prądu. 

Finansowanie i local content 

Model finansowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej zakłada, że około 30 proc. kapitału zapewni Skarb Państwa, a pozostałe 70 proc. oparte będzie na finansowaniu dłużnym, przy dużej roli instytucji zagranicznych i gwarancji Skarbu Państwa.  Istotną rolę może tu odegrać amerykański EXIM Bank, co wpisuje się w szerszą współpracę technologiczną i przemysłową między Polską a Stanami Zjednoczonymi. 

W projekcie ważny jest także udział krajowych firm. Obecne plany zakładają około 50 mld zł udziału tzw. local content. Oznacza to włączenie polskich przedsiębiorstw w łańcuch budowy elektrowni – od usług inżynieryjnych po produkcję komponentów. To ważne, ponieważ udział krajowych firm oznacza także transfer technologii oraz budowę kompetencji, które mogą zostać wykorzystane przy kolejnych inwestycjach jądrowych. 

Pierwsza elektrownia w danym kraju jest zwykle najdroższa. Kolejne powstają szybciej i taniej, ponieważ projekt, łańcuch dostaw i organizacja budowy stają się bardziej powtarzalne. Dlatego doświadczenie zdobyte przy pierwszej inwestycji ma znaczenie strategiczne dla rozwoju energetyki jądrowej w Polsce.  

Rola instytucji rozwoju 

W rozwoju energetyki jądrowej w Polsce ważną rolę mogą odegrać instytucje rozwojowe. Polski Fundusz Rozwoju w strategii na lata 2026-2030 wskazał rozwój krajowych kompetencji technologicznych jako jeden z priorytetowych kierunków działania. W wielu publicznych wystąpieniach przedstawiciele PFR deklarowali gotowość finansowania projektów, które mogą w praktyce sprzyjać także budowie kompetencji potrzebnych sektorowi jądrowemu. 

W praktyce może to oznaczać wsparcie finansowe dla polskich firm wchodzących do łańcucha dostaw sektora jądrowego – od finansowania inwestycji produkcyjnych po rozwój technologii. Choć jest to element mniej widoczny niż sama elektrownia, może mieć duże znaczenie dla powodzenia całego programu jądrowego. 

Jeśli udział krajowych firm rzeczywiście osiągnie zakładany poziom, w Polsce może powstać nowy sektor gospodarki, obejmujący wyspecjalizowane przedsiębiorstwa, producentów komponentów dla sektora nuklearnego oraz zaplecze badawczo-rozwojowe. Taki ekosystem ma znaczenie wykraczające daleko poza jedną elektrownię. W dłuższej perspektywie zmniejsza ryzyko kolejnych inwestycji, a mniejsze ryzyko oznacza tańszy kapitał, który będzie miał znaczenie dla końcowej ceny energii z atomu.  

Autor: Jan Domanik, Chief Sustainability Officer, Dyrektor Strategii w PFR

Materiał Partnera Sesji – Polski Fundusz Rozwoju